RESTAURACJA WIERZBICKIEGO RADOM


Restauracja Stanisława Wierzbickiego, mieszcząca się przy ulicy Lubelskiej 51 w Radomiu, była jednym z najbardziej renomowanych lokali w przedwojennej Polsce. Choć dzisiaj niewielu pamięta o jej istnieniu, to historia tej restauracji żyje w opowieściach gości, którzy zaszczycili ją swoją obecnością, oraz w wyjątkowych dokumentach, które udało się ocalić. Jednym z najcenniejszych skarbów, które trafiły niedawno do Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, są zaginione przez lata księgi gości, które ujawniają kulisy życia tej kultowej restauracji.

Księgi gości Stanisława Wierzbickiego to prawdziwa podróż przez historię polskiej elity lat 20. i 30. XX wieku. To tutaj, przy stolikach pełnych wykwintnych dań, spotykali się najwybitniejsi przedstawiciele polskiej kultury, polityki i arystokracji. Wśród gości restauracji znaleźli się m.in. malarz Wojciech Kossak, prezydent Ignacy Mościcki, kapitan Charles de Gaulle, czy słynna aktorka Hanka Ordonówna. Wspomnienie o Wierzbickim przetrwało także dzięki fascynującej dedykacji, jaką Kossak pozostawił właścicielowi restauracji: „Mistrzowi rondla – mistrz pędzla”. Jednak to nie tylko artyści i politycy zostawiali swoje ślady w tej księdze. Wśród wpisów znajdują się zarówno te napisane po polsku, jak i w innych językach – francuskim, włoskim, niemieckim, angielskim, a nawet japońskim. Księgi zawierają m.in. wpisy od aktorów, pisarzy, a także ludzi, których dzisiaj nazwalibyśmy celebrytami. Ciekawe jest to, że wśród zapisów nie ma ani jednej negatywnej uwagi – zarówno potrawy, jak i obsługa były chwalone przez każdego, kto odwiedził restaurację. 

Nie tylko politycy i artyści korzystali z gościnności Wierzbickiego. W restauracji odbywały się niezliczone spotkania towarzyskie, których uczestnicy często zostawiali w księdze gości zabawne komentarze i anegdoty. Jednym z najciekawszych wpisów jest ten, który pojawił się po wizycie Mariana Hemara, Ireny Tuwim i Zuli Pogorzelskiej. Na dwóch stronach księgi goście wznosili toast: „Wiwat sejm, wiwat naród, wiwat wszystkie stany...”. Hemar, słynny satyryk, dodał jeszcze postscriptum: „Z tej księgi jeden morał straszliwy wystrzela / citroenem uciekać / tu nie ma Kornela”. Wspomniany Kornel to prawdopodobnie Kornel Makuszyński – pisarz, którego podpis jest ledwie widoczny, co dodaje jeszcze więcej tajemniczości tej historii. Księgi gości zawierają także zapis dziecięcy: „Smakowały mi pieczarki” – co pokazuje, że restauracja cieszyła się popularnością nie tylko wśród dorosłych, ale i wśród najmłodszych. 

Restauracja Wierzbickiego była nie tylko miejscem spotkań, ale także prawdziwym kulinarnym rajem. Choć nie zachowały się karty dań, to wspomnienia gości mówią o wykwintnych potrawach, które serwowano w tym lokalu. Zrazom zawijanym z kaszą gryczaną nie można było się oprzeć. Na stole nie brakowało flaczków aromatycznych z pulpetami, bigosu, który pachniał tak intensywnie, że myśliwi czuli go z daleka, a także francuskich ostryg, ślimaczków i muli. To jedne z dań, które pozostawiły niezatarte ślady w pamięci gości. Wierzbicki był również pasjonatem kulinariów i zdobywał wiedzę w najlepszych europejskich szkołach gastronomicznych. Jego pobyt w Paryżu, gdzie studiował sztukę gotowania, zaowocował m.in. przywiezieniem ze sobą książki „Gastronomie Pratique” autorstwa Henryka Babińskiego, której rady wykorzystywali w swojej pracy najlepsi restauratorzy.  Mimo że restauracja była niebywale popularna i odwiedzała ją elita towarzyska, jej działalność nie była dochodowa. W latach 30. Wierzbicki popadł w długi, a jego próby ratowania firmy, m.in. poprzez defraudację pieniędzy ze Stowarzyszenia Kupców Polskich, doprowadziły do poważnych problemów finansowych. Oskarżony i napiętnowany przez prasę, po kilku latach ciężko zachorował. Po jego śmierci w 1937 roku restaurację przejęła jego żona Jadwiga i syn. Niestety, pomimo świetnej reputacji, restauracja nie przetrwała długo po jego śmierci.  Restauracja Stanisława Wierzbickiego to nie tylko miejsce, w którym spożywano posiłki, ale także część historii Radomia i Polski. To tutaj spotykała się elita, zostawiając swoje ślady w księgach gości. Każdy zapis, każda dedykacja to mały kawałek historii, który teraz, dzięki staraniom Muzeum im. Jacka Malczewskiego, możemy ponownie odkrywać. Dziś, kiedy księgi gości powróciły do Radomia, możemy jeszcze raz poczuć atmosferę tej legendarnej restauracji – miejsca, które na zawsze zapisało się w sercach mieszkańców Radomia i nie tylko.Oto kulinarna legenda, która wciąż trwa – w zapiskach, wspomnieniach i, być może, w niejednym zapachu, który wciąż unosi się w powietrzu, przywołując pamięć o tej niezwykłej restauracji.

Ilustracja przedstawia elegancki plakat w stylu vintage, odwołujący się do historii Restauracji Stanisława Wierzbickiego. Centralnym elementem są wyeksponowane napisy „Restauracja Wierzbickiego” i „Restauracja Stanisława Wierzbickiego”, wykonane klasycznym, ozdobnym krojem pisma, który podkreśla prestiż lokalu. W tle widoczna jest subtelna ilustracja kamienicy, gdzie mieściła się restauracja, z charakterystycznym szyldem „Handel win” oraz mosiężnym emblematem w kształcie dłoni. Za oknami można dostrzec dziewięć starannie nakrytych czteroosobowych stolików, co oddaje kameralny i elegancki charakter wnętrza. Całość dopełniają dekoracyjne akcenty w stylu secesyjnym (Art Nouveau), które umieszczono w rogach plakatu, nadając mu wyjątkowego charakteru. Dodatkowe detale, takie jak przedstawienie menu winnego nawiązujące do bogatej oferty europejskich win, podkreślają specjalizację restauracji. Ilustracja utrzymana jest w ciepłych, sepiowych tonacjach, które przywodzą na myśl klimat przełomu XIX i XX wieku, tworząc spójny i nostalgiczny obraz dawnej restauracji.


ŹRÓDŁA: RETROPEDIA.RADOM.PL; VISITRADOM.PL; MUZEUM.EDU.PL; MOJRADOM.PL; COZADZIEN.PL; AITREŚCI TE ZOSTAŁY SZTUCZNIE WYGENEROWANE LUB ZMANIPULOWANE - GENEROWANE PRZEZ AI        

CITY of RADOM

Nowsza Starsza